Czy mięsożerny antymyśliwy to hipokryta?

Po tym jak stopniowo wyszło na jaw, że gospodarka łowiecka to tzw. pic na wodę*, który z ochroną pól nie ma nic wspólnego coraz częściej organizowane społeczne akcje blokują nieetyczne polowania zbiorowe, a kolejni rolnicy w sądzie wyrzucają myśliwych ze swoich terenów, bo mają dość niszczenia autami pól i coraz częstszych postrzałów ludzi.

I tu podnoszą się głosy o hipokryzje – że ludzie blokują polowania a w domu jedzą mięso. Nie, tu nie ma hipokryzji. Bo po pierwsze chodzi przede wszystkim o to, by polowali ludzie przeszkoleni przyrodniczo, by zaprzestano polowań zbiorowych oraz by ograniczono liczbę zabijanych zwierząt. W Polsce ginie ich co roku około półtora miliona dzikich zwierzą a dziczyzny w sklepach brak. Powód? 90% idzie na eksport. Wystarczy ograniczyć eksport i można zmniejszyć odstrzały o 80%. Argumentem za jest fakt, iż polowania stymulują szybszy rozród zwierząt. Przez lata myśliwym udało się zasłaniać swoje krwawe hobby rzekomą troską o rolników. W tym czasie niszczyli pola, strzelali na prywatnych terenach i dokarmiali zwierzęta by było ich więcej. Jednym słowem zaburzyli naturalne procesy regulacji liczebności populacji kilkunastu gatunków zwierząt.

Po drugie – żyjemy w XXI wieku i myślistwo straciło sens. Po co zabijać zwierzęta dzikie w tak dużej ilości skoro hodujemy te udomowione i wieprzowinę, wołowinę, drób itp. kupimy w sklepie. Świat cywilizowany minimalizuje zbędną przemoc. Część polowań dziś to polowania w celu zdobycia trofeum. Poroże jelenia, wypchana głowa na ścianie. Coś czego czego normalny człowiek na ścianie nie powiesi. Ale są tacy co wieszają. I nie chcą odejść z minionymi wiekami. Ale my jako ludzie cywilizowani musimy to zakończyć.

Ktoś kto je mięso i protestuje przeciwko myśliwym nie jest hipokrytą. Jest trzeźwo myślącym człowiekiem, który chce zminimalizować zbędną przemoc i który wie, że myślistwo trwa jeszcze dzięki kłamstwie wciskanym przez lata nie tylko rolnikom, ale i nam wszystkim.

Chorych ludzi do psychiatry, nie do PZŁ.

Jeśli do kogoś na świecie pasuje słowo „pseudoekolog” to do myśliwych. Zerowa wiedza przyrodnicza, wódeczka i strzelba. Polski myśliwy w pigułce. A potem mamy „pomyliłem z dzikiem”.

* Odsyłam do artykułu „Mity myśliwskie”:
http://okiemprzyrodnika.blog.pl/2017/12/05/mity-mysliwskie/

Lesistość Polski rośnie, a lasów coraz mniej.

Lesistość Polski to około 30%. Taką część naszego kraju pokrywają lasy. Liczba ta stawia nas w ogonku Europy. Wyprzedzają nas nie tylko kraje skandynawskie (pokrycie lasami na poziomie 70%), ale również Hiszpania (56%), Portugalia (40%) czy Austria. Nawet Niemcy(32%) i Francja (32%). Minimalnie, bo minimalnie ale są przed nami. Mamy 32 miejsce wśród 42 krajów Europy.

Zachodnia Europa interesuje się naszymi lasami, bo choć mamy ich jak widać niewiele, to są wśród nich obszary bardzo cenne. Takie, jakich w Europie nie ma, lub prawie nie ma. Dlatego robią co mogą, byśmy nie poszli w ich ślady i swoich cennych starodrzewów nie niszczyli.

Tymczasem dzieje się coraz gorzej. Nie tylko Puszcza Białowieska wycinana jest pod pretekstem fikcyjnej walki z kornikiem i fikcyjnej troski o rzekome bezpieczeństwo turystów. W Reliktowej Puszczy Karpackiej leżącej na obszarze Pogórza Przemyskiego zostanie  w 2017 roku wycięte blisko milion metrów sześciennych drewna. To ponad 30 tysięcy wyładowanych ciężarówek. Walka o utworzenie tutaj Turnickiego Parku Narodowego, który nie tylko ocaliłby cenne starodrzewy, ale też rozwinął ten ubogi region  trwa już prawie 100 lat. Największymi przeciwnikami powstania tutaj parku narodowego są myśliwi i leśnicy. Choć w tym przypadku słowo leśnik, trzeba raczej pisać w cudzysłowie. To dobry przykład, który pokazuje, że nasi leśnicy na pierwszym miejscu stawiają nie ochronę, lecz sprzedaż drewna. Mało jest wśród nich osób postępujących etycznie i szukających równowagi pomiędzy przyrodą i potrzebami człowieka.

Na drugim krańcu Polski, pod Szczecinem znajduje się stosunkowo nieduża Puszcza Bukowa. Również bardzo cenne starodrzewy. Co roku będzie z niej wyjeżdżać około dwóch tysięcy ciężarówek drewna. czy nasze dzieci i wnuki będą mogły oglądać ten las? Czy ujrzą już tylko plantacje drzew?

Idźmy dalej – granica Polski i Rosji. Najbardziej tajemniczy kompleks leśny w naszym kraju – Puszcza Romincka. Przejawia cechy tajgi. Jeszcze po wojnie pięknie zachowana, potem w znacznej części zniszczona przez Lasy Państwowe.

Podkrakowska Puszcza Niepołomicka to tylko nazwa. Dziś to w zasadzie bardzo duży park dla rowerzystów i spacerowiczów. Tylko nazwa została.

Większość z 30% powierzchni naszego kraju zajmują kiepskie lasy będące monokulturami sosny lub świerka. To sztuczne ekosystemy kształtowane przez człowieka na potrzeby gopodarki. Prawdziwych lasów mamy bardzo mało, to przyrodnicze hot-spoty, które powinny być objęte szczególną troską. Wycinki w Puszczy Białowieskiej, Puszczy Karpackiej i innych tego typu cennych miejscach mają swoje źródło tylko w chęci panowania nad przyrodą, panowaniem, które śmiało możemy nazwać nienawiścią do przyrody. Fakt, że leśnicy w nikłym stopniu protestują przeciwko niszczeniu narodowego, przyrodniczego dziedzictwa świadczy o tym, że ich edukacja na studiach idzie w spaczonym kierunku. Zatraciły się właściwe priorytety.

Jeśli ktoś wypowiada zdanie „las nie poradzi sobie bez człowieka” to należy go postawić  jednym rzędzie z osobami, które twierdzą, że ziemia jest płaska. Przyroda od miliardów lat radzi sobie sama i dziś naszym priorytetem powinno być zwiększanie ilości miejsc, gdzie rządziłyby tylko naturalne procesy. Zwłaszcza, że to naturalne, dzikie miejsca przyciągają do nas turystów z całej Europy. O tym, że natura robi wszystko najlepiej wiemy po tym, jak regulacja rzek zwiększa częstość powodzi. Zwiększa a jednak w Polsce nadal betonujemy koryta i niszczymy nadrzeczną, chłonącą wodę roślinność.  Coraz więcej krajów przywraca rzekom naturalny, pierwotny wygląd.

Ale wróćmy do lasów.

Absolutnym priorytetem w ochronie naszych lasów jest możliwie najszybsze rozszerzenie Białowieskiej Parku Narodowego na obszar praktycznie całej Puszczy Białowieskiej, powołanie Turnickiego Parku Narodowego i kilku ścisłych rezerwatów przyrody na terenie małych, cennych kompleksów leśnych takich jak Puszcza Bukowa pod Szczecinem. Nie bez znaczenia jest też likwidacja pełnego patologii XIX wiecznego myślistwa i zastąpienia go wąską grupą wyszkolonych łowczych przechodzących egzaminy przyrodnicze i cykliczne badania lekarskie.

Są miejsca, gdzie wycinka drzewa jest większa niż ich przyrost. Jednym zdaniem możemy nasze rozważania podsumować tak: Lesistość Polski wzrasta, maleje jednak liczba i powierzchnia lasów. Mamy coraz mniej lasów, a coraz więcej plantacji leśnych, które lasem są tylko dla laika.