Kot przed sądem?

Głośno ostatnio wokół pewnego kota, który zjadł rybki sąsiada. Zdaniem sądu właściciel kota nie dopilnował, zarządził naganę i 100zł grzywny. Sprawa jest przedstawiana w mediach w sposób żartobliwy i bardziej jako ciekawostka. Ot – sąsiad nie miał co robić i doniósł na sąsiada. I jego kota.

A kot to przecież tylko kot. Kota nie upilnujesz, kot chodzi gdzie chce. Jest puszysty, fajny, można głaskać, mruczy i nikogo nie ugryzie. Taki mniej więcej jest obraz kota w naszym społeczeństwie.

Zapominamy kim jest kot. Zapominamy, że to drapieżnik. Drapieżnik, którego wprowadziliśmy do środowiska w olbrzymiej ilości. Szacunkowe dane mówią, że w naszym kraju liczba domowych mruczków sięga sześciu milionów. Statystyczny kot zabije kilka ptaków rocznie (badania w USA określają liczbę ptasich ofiar jednego kota na 15 rocznie, ale może być sporo zaniżona). W każdym razie mówimy o milionach ofiar każdego roku: ptaków, płazów, gadów. Kot to jedna z największych przyczyn śmiertelności wśród ptaków. To gatunki chronione na których ochronę pośrednio lub bezpośrednio wydajemy pieniądze. Pora zdać sobie sprawę z tego co robią koty. Jednak spora część społeczeństwa nie zamierza się tym przejmować, nie widzi kłopotu bądź nie widzi rozwiązania.

A rozwiązania są: obcinamy kotu pazury, wieszamy na szyi dzwoneczek, ograniczamy samowolne przebywanie poza domem – zwłaszcza w porze największej aktywności, wyprowadzamy kota na spacer jak psa (tak – na smyczy, to coraz popularniejsze, jednak u nas nadal traktowane jak coś dziwnego), zapewniamy domowemu kotu rozrywkę w domu/mieszkaniu (kupujemy zabawki – niech się kot wyszaleje w czterech ścianach). W przypadku kotów bezpańskich – sterylizujemy. Informujemy straż miejską o bezpańskich zwierzętach.

Nauczymy się odpowiedzialności za nasze zwierzęta i przewidujemy. Słowo przewidujmy odnosi się również do dużych groźnych psów trzymanych w domach z niskimi ogrodzeniami koło których strach przejść. Nigdy nie zrozumiem ludzi trzymających groźne psy w posesjach. Włamywacza i tak to nie odstraszy a koło takich domów często biegną choćby szlaki turystyczne. Co się stanie gdy brama będzie otwarta lub pies przeskoczy ogrodzenie? O tym nie myślimy. Nieraz robiąc badania w terenie miałem kłopot z dojściem na miejsce bo po drodze był dom, droga rzadko uczęszczana a za niskim płotem dwa duże psy. I po co?

Odsyłam do wcześniejszego tekstu na temat kocich ofiar:


http://okiemprzyrodnika.blog.pl/2015/11/17/koty-i-ptaki/

Zacznijmy o naszych zwierzętach myśleć poważnie. Zjedzenie czyichś rybek niech stanie się puntem wyjścia do zrozumienia jak niebezpieczny dla różnych gatunków jest kot.

Różkowiec lipowy

Na liściach lip często można spotkać charakterystyczne, najczęściej czerwone narośla. Miałem o nie ostatnio pytanie, ale dopiero dziś zrobiłem zdjęcie takiej zaatakowanej lipy. Narośla wystają z górnej strony blaszki liściowej na kilka milimetrów. Są efektem żerującego na lipie gatunku roztocza – to różkowiec lipowy Eriophyes tiliae. Wprowadza do liścia enzymy, które powodują specyficzny wzrost tkanek. Roztocza te zimują w pączkach liściowych i stają się aktywne wiosną.