ASF, myśliwi i ludzka niechlujność

Znowu słyszę dziś o odstrzałach dzików. Bo ASF czyli afrykański pomór świń. To choroba wirusowa, która przenosi się poprzez kontakt chorych zwierząt z innymi zwierzętami. Krew, wydzieliny…

I teraz zastanówmy się co może się wydarzyć, gdy do lasu wyruszają myśliwi. Pomińmy fakt niskiej wiedzy o przyrodniczej, która cechuje myśliwych, ale skoncentrujmy się na słabym przeszkoleniu strzeleckim, trzęsących się rękach, nie zbadanym od dawna wzroku (myśliwi nie przechodzą bowiem nie tylko egzaminów z wiedzy przyrodniczej, ale również nie mają żadnych cyklicznych badań lekarskich).

Myśliwy strzela. Trafia dzika w nogę i ten ucieka w krzaki. Krew płynie i za postrzelonym zwierzęciem zostaje nawet kilkukilometrowy ślad pełny wirusa ASF. Drugi myśliwy strzela, za dzikiem rzuca się pies myśliwski, gryzie dzika. Oprócz krwi z wirusem po krzakach mamy też psa we krwi. Trzeci myśliwy strzela, trafia celnie, zwierzę pada. Ale myśliwy idzie sobie dzika pomacać, tu dotknie krzaka, tu wdepnie w plamę krwi, tu zawadzi nogawką. Dzika trzeba też zbadać czy był chory, wsadzić do auta zawieźć do badania.  Krew kapie. Szczęśliwy myśliwy zadowolony, bo być może zabił dzika chorego na ASF jest rolnikiem, hodowcą świń. Wraca do domu, ale spieszy mu się bo trzeba dać świniom jeść. Wchodzi do chlewa…

Dzik nie przyjdzie do chlewa odwiedzić swoje różowe koleżanki i różowych kolegów. Szansa na zarażenie świni w chlewie przez dzika jest w zasadzie zerowa. Za to przeniesienie wirusa przez myśliwego jest bardzo prawdopodobne.

ASF przenosi szeroko rozumiana ludzka niechlujność i nieprzemyślane działania. Wirus ASF w zamrożony mięsie przetrwa kilka miesięcy, jest odporny na wiele czynników. Zabicie chorego dzika może być gorsze w skutkach niż pozostawienie go żywego. Polowania na te zwierzęta będą przyspieszać i ułatwiać roznoszenie się wirusa.

Poza tym mówiąc o dzikach warto przypomnieć, że częste polowania wpływają na wzrost liczby tych zwierząt. Dziki na obszarach wzmożonych, długoletnich polowań dojrzewają szybciej, wcześniej się rozmnażają. Dowiodły tego długotrwałe badania. Więc jeśli gdzieś dzików jest bardzo dużo, to być może jest to wynik częstych polowań. To dobry przykład na bezsensowność tzw. gospodarki łowieckiej. Kiedyś już pisałem o tym szerzej.

Dzik jest w lesie zwierzęciem bardo pożytecznym. Miesza, spulchnia glebę buchtowaniem. Wiedzą o tym leśnicy – ci prawdziwi, nie tzw. szyszkownicy. Na ASF i na dziki trzeba patrzeć szerzej. A tego u nas brakuje.