Sity i kosmatki – jak zbierać, na co patrzeć?

Poniżej krótki poradnik dla zbieraczy traw. Na co zwrócić uwagę będąc w terenie, na co patrzeć przy oznaczaniu. Tekst opracowany dla studentów kilka lat temu przez byłego,  zarażającego studentów pasją, jedynego w swoim rodzaju pracownika IB UJ dra Macieja Waydę. Tekst dziś przeze mnie uzupełniony o kilka cech i gatunków, uproszczony i ulepszony.

Uwagi ogólne:

  • zbierać w wykształconymi owockami
  • Juncus – liście obłe na przekroju
  • Luzula – liście płaskie „trawiaste” orzęsione na brzegu.

Uwagi do niektórych rodzajów:

Luzula – do oznaczenia bardzo przydatne są nasiona

Gatunki łatwe do pomylenia:

Luzula multiflora – kwiatostany wydłużone i zbite; dojrzałe owocostany wyprostowane; elajosomy wysokie, stożkowate; kwitnie maj/czerwiec. wysoka do 50 cm

L. campestris – kwiatostany ścieśnione; dojrzałe owocostany silnie zagięte w dół; elajosomy spłaszczone; kwitnie kwiecień/maj, bardzo często spotykana – łąki, murawy, widne lasy. Wyraźnie mniejsza od L. Multiflora (do 25-30cm)

L. multiflora – kwiaty brunatne

L. pallescens – kwiaty białawe

J. macer/tenuis – listki okwiatu ostre, podsadki o wiele dłuższe od kwiatostanu, często sterczą ponad niego na kształt litery V, łodygi bardzo cieńkie

J. compressus – listki okwiatu tępe, łodyga spłaszczona

J. effusus – kwiatostan rozpierzchły (cecha naprawdę wyraźna), łodyga gładka; listki okwiatu i torebka równej długości; torebka spłaszczona

J. conglomeratus – kwiatostan zbity; łodyga żeberkowana; listki okwiatu dłuższe od torebki; torebka zaostrzona

J. inflexus – roślina sinozielona (widać to wyraźnie),żeberkowana; pochwy liściowe lśniące, nieco podobny do J. Effusus

J. alpinus – wewnętrzne listki okwiatu tępe; torebka z krótkim dzióbkiem; kwiatostan ścieśniony

J. articulatus – zewnętrzne i wewnętrzne listki okwiatu zaostrzone; torebka z wyraźnym dzióbkiem; kwiatostan rozpierzchły

Gatunki łatwe o przeoczenia:

Juncus capitatus – roślina siedlisk okresowo podmokłych (rowy); bardzo drobna (do 10 cm); łodyga bezlistna; kwiaty skupione w główkach wyrastające z kątów przysadek bez podkwiatków

Juncus bulbosus (trochę podobny do J. articulatus) – liście członowane; kwiatostan bardziej zbity; łodyga bulwiasto zgrubiała; przylistki u nasady łodygi

J. atratus (podobny do J. articulatus) – listki okwiatu barwy prawie czarnej

O lekarzach i proteście.

Wpis nie przyrodniczy.

Obserwuje protest lekarzy – rezydentów i mam straszną ochotę coś napisać. I oto piszę. Jak najbardziej jestem za podwyżkami dla nich i to dużymi, ale pewne rzeczy mnie tu bolą. Kto zmusza lekarzy do pracy po 300h miesięcznie? Co mają powiedzieć ci, co po 5 a czasem 5+4 latach studiów pracują za 1500zł? I nie biorą nadgodzin? Bo nie mają takiej możliwość choćby chcieli. A rodziny utrzymują i jakoś muszą sobie dać radę.

W Polsce większość zawodów wymagających studiów zapewnia płace rzędu 1500 – 1800zł a często pracy w ogóle nie zapewnia i ludzie chwytają się prac tymczasowych marząc o etacie w swojej branży choćby za tą najniższa krajową. Żyjemy w kraju, gdzie pracownik muzeum po skończonej historii zarabia ułamek tego co spawacz po zawodówce. Do tego doprowadził system szkolnictwa, że finansowo opłaca się skończyć technikum czy szkołę zawodową. A jeszcze niedawno było na odwrót. Mój ojciec był kierowcą, zarabiał słabo, z trudem znajdywał pracę, bo kierowców na TIRy prawie nikt nie szukał, a jak szukał to na graty i nocki za 50zł (pięćdziesiąt) na trasie Kraków – Warszawa. Nie doczekał wejścia Polski do UE i ułatwień w przewozach. Dziś kierowcy nie tylko międzynarodowi, ale zwykli wożący drewno do tartaków na starcie dostają ok 3500 – 4000zł netto.

Żyjemy w kraju w którym bardzo często mając stopień doktora zarabia się w jednostce naukowej 2000zł na rękę. Starszy specjalista chemik po studiach zarabia – już nie pamiętam gdzie widziałem ogłoszenie, chyba WIOŚ albo GIOŚ – 1470zł netto. Pamiętam swoją kilkomiesięczną pracę w Instytucie naukowym PAN 3 lata temu. Miałem pensje 2400 potem 2600zł netto. Myślałem, że pęknę z radości. Tyle kasy. I to tylko dlatego, że był to projekt. Żyliśmy jak król, serio. Normalnie dostałbym 1600zł.

Zarobki lekarzy i wykształcenie ludzi w Polsce to jedno. Druga rzecz, która tyczy się lekarzy to finansowanie służby zdrowia. W większości krajów rozwiniętych idąc państwowo do lekarza i tak się płaci. Pomimo pobierania przez państwo składki płaci się za pobyt w szpitalu czy u lekarza specjalisty (symbolicznie, ale i tak zbierze się z tego kilkaset mln rocznie). Tak jest np. w Niemczech, gdzie płaci się częściowo za wizytę u specjalisty i 9 euro za dzień pobytu w szpitalu. Ponad 90% Francuzów dodatkowo ubezpiecza się prywatnie. Może tędy droga? Połączenie prywatnej i państwowej służby zdrowia? Damy (tak jak chcą lekarze – rezydenci) więcej PKB na służbę zdrowia to tyle samo musimy zabrać komuś innemu – nauce? Edukacji? Emerytom? Armii, która już ma stary sprzęt?

Sprawiedliwość wymaga też, byśmy po dużej podwyżce dla lekarza dali podwyżki muzealnikom, pracownikom naukowym, pracownikom parków narodowych i wielu innym grupom. Ludzie, których stanowisko wymaga wyższego wykształcenia powinni godnie zarabiać. Ludzie po studiach powinni zarabiać  dobrze, ale jednocześnie dostęp do studiów powinien być ograniczany.

Wiele osób w mojej branży i w moim wieku żyje ze stypendium, przedłużając doktoraty lub z pracy na umowę o dzieło. I myślę, że wielu zazdrości lekarzom tych 2000zł netto z hakiem, składek emerytalnych i stałości zatrudnienia. Sam mając 30 lat przepracowałem na umowie o pracę 13 miesięcy… Życie przyrodnika to umowy o dzieła robione dla różnych firm, umowy zlecenia…  Obserwuje moje otoczenie branżowe i widzę, że mało osób zakłada rodziny. Bo życie przyrodnika to często wybór: pasja i umowy czasowe albo rodzina i inny zawód. I nikt się nad nami nie pochyli. Nikt nie stworzy nam miejsc pracy, choć – jak wielokrotnie pisałem w swoich wpisach – wbrew pozorom jest ich potrzebne całkiem sporo. Ale przyroda w naszym kraju jest na marginesie zainteresowania, głównie za sprawą niskiej świadomości Polaków.