Myśliwi w liczbach i o myślistwie

Czytałem gdzieś, że badania pokazują, że 70% Polaków nie akceptuje tego co robią myśliwi, a ponad 80% uważa, że właściciel ma prawo nie wpuszczać ich na swój prywatny teren (las).

W Polsce są 2503 koła łowieckie i około 120 000 myśliwych. Większość z nich nie ma bladego pojęcia o przyrodzie i ochronie przyrody. Kandydaci na myśliwych przechodzą z tego co widzę na stronie PZŁ dwumiesięczny staż, zdają egzamin ustny oraz przechodzą sprawdzian strzelecki. Nie są badani przez psychologa (badania są podczas wydawania pozwolenia na broń przez Policję, osobną sprawą powinny być jednak cykliczne badania pod kątem ewentualnego sadyzmu), na egzaminie nie jest sprawdzana znajomość gatunków (krajowa awifauna liczy 452 gatunki, przeciętny Polak z nazwy zna kilkanaście, a rozpoznać potrafi zaledwie kilka).

Myśliwi według różnych szacunków zabijają rocznie około jednego miliona zwierząt. W sezonie 2015/2016 było to: 310 329 dzików, 187 971 saren, 151478 lisów, 90 325 kaczek różnych gatunków, 88 449 bażantów, 75 447 jeleni, 6812 danieli. Od listopada tego roku mieli też znów zabijać łosie, lecz społeczeństwo nie pozwoliło. Ponadto myśliwi co roku ranią lub zabijają kilka, kilkanaście osób. O tym dopiero zaczyna się mówić. Zabicie zwierzęcia na polowaniu, za pomocą jednego celnego strzału jest o wiele bardziej humanitarne niż hodowla zwierząt na ubój, nie da się temu zaprzeczyć. Jednak fakt licznych zaniedbań, nadużyć, niedokształcenia przyrodniczego i strzeleckiego a także ryzyko zastrzelenia osoby postronnej w gęsto zaludnionym kraju stawia pytanie czy możliwość polowań nie powinna zostać ograniczona do minimum.

Polacy poznają prawdę o społeczności myśliwych (a także o leśnikach) od niedawna. Nasilają się akcje społeczne, których zadaniem jest blokowanie niezwykle brutalnych, bezsensownych i nieetycznych polowań zbiorowych. Coraz częściej dowiadujemy się o polowaniach pod wpływem alkoholu, polowaniach tuz przy osiedlach mieszkaniowych. W internecie bardzo często publikowane są wypowiedzi ludzi, którzy opowiadają o tym, jak ich zgłoszenia o alkoholu na polowaniu zostały zignorowane. Społeczne akcje coraz częściej doprowadzają do ujawniania niewyobrażalnych patologii wśród myśliwych, niedawno wznowiono np. proces w sprawie ćwiartowania żywego jelenia. Społeczeństwo wie już, że myśliwi choć w teorii eliminują osobniki chore i słabe to tak naprawdę zabijają osobniki najsilniejsze, największe po to by trofeum oszpecić ścianę w swoim domu. Coraz więcej z nas wie już jaka jest idea dokarmiania zwierząt przez myśliwych. Bardzo często blisko miejsc, gdzie myśliwi wysypują pokarm znajdują się ambony z których strzela się do zwierząt… Wypuszczanie na wolność zwierząt, np. zająców czym często chwalą się koła myśliwskie jest nie wkładem w przyrodę, lecz próbą odnowienia przetrzebionej populacji. Myśliwi starają się zwiększyć liczebność zająca, bo doprowadzili do drastycznego spadku jego populacji. Mówiąc krótko – zbyt masowo je zabijali. Wcześniej czy później doczekamy prawdziwego ministra środowiska, który ograniczy polowania. Ile jeszcze przyjdzie nam czekać? Trudno powiedzieć.

Myśliwymi w Polsce są politycy, ale też ludzie, których zawód przeczy myślistwu: księża, leśnicy czy nawet dyrektorzy jednostek odpowiedzialnych za ochronę przyrody. Szczególnie jednak szokuje fakt, ksieży-myśliwych. Coś co na pierwszy rzut oka wyklucza się nawzajem jest obecne w społeczeństwie.

Społeczeństwo ma dość myślistwa. Widać, ze naprawdę dużo ludzi brzydzi się myślistwem w obecnej formie. Około ćwierć miliona ludzi zrzesza się na FB przeciwko myślistwu. W coraz większej liczbie miast ludzie zrzeszają się przeciwko bezsensownemu zabijaniu zwierząt, bezsensownej patologicznej przemocy pod postacią zbiorowych polowań. Kolejne krwawe spotkania będące co tu dużo mówić – zachowaniem nieludzkim i chorym są blokowane.

Podsumowując. Myślistwo aby mogło trwać i mieć sens (bo sens ma) potrzebuje szybkich zmian i odcięcia od niepotrzebnej, bezsensownej przemocy, która przyciąga w szeregi myśliwych osoby z zaburzeniami i nierzadko psychopatów, którzy podczas polowań dopuszczają się okrucieństw:

  • zmniejszenie liczby myśliwych do ok. 10 000 (z obecnych 120 000) i postawienie na ich jakość i zawodowość, wyeliminować myśliwych – amatorów
  • wprowadzenie egzaminów przyrodniczych (znajomość awifauny)
  • wprowadzenie cyklicznych badań psychologicznych
  • możliwość polowań tylko w pojedynkę na swoje potrzeby (domowa dziczyzna), w razie koniecznych odstrzałów lub dla restauracji i sklepów (wg przyznanych wcześniej na rok limitów)
  • zakaz polowań zbiorowych, polowań z nagonką, zakaz tresury psów i ich udziału w polowaniu
  • ze strony kościelnej: odcięcie się od polowań i spotkań myśliwych
  • zakaz udziału w polowaniach osób niepełnoletnich
  • zakaz imprez i świąt myśliwskich
  • wydłużenie okresów ochronnych na część gatunków, skreślenie kilku gatunków z listy gatunków łownych na okres co najmniej pięciu lat (zając) i lepsze informowanie o możliwości obecności w lesie człowieka z bronią

10 zagrożeń dla polskiej przyrody i środowiska

W tym wpisie chciałbym przedstawić największe zagrożenia i problemy dla polskiej przyrody. Problemy te spowodowane są nie rozwojem gospodarczym, czy koniecznością zrobienia pewnych inwestycji. Ich źródło jest jedno i nazywa się niewiedza. Brak znajomości przyrody, praw jakimi się rządzi, mechanizmów nią sterujących a także korzyści płynących z zachowania przyrody w stanie jak najmniej zmienionym cechuje znaczną część naszego społeczeństwa, w tym niestety również osoby na decyzyjnych stanowiskach z politykami włącznie.

Kolejność przypadkowa.

1. Przywrócenie transportu rzecznego, zwłaszcza na Odrze i Wiśle – pomysł nie mający nic wspólnego z przewożeniem towarów rzekami na początku XX wieku. W skrócie to wpuszczenie na rzeki barek-kolosów. Przygotowanie rzek do takiej żeglowności to nie tylko katastrofalne skutki dla korytarzy ekologicznych jakimi są rzeki, ale też wpompowanie w regulacje rzek miliardów złotych tylko po to, by były żeglowne przez część roku (nasz klimat nie pozwala tak jak np. we Francji spławiać towary praktycznie zawsze). Ponadto tory wodne będą wymagać ciągłego dopływu olbrzymich pieniędzy an bieżące prace. Nie ma w tym krzty ekologii i ekonomii. O wiele szybciej i ekologiczniej jest dać te pieniądze na transport kolejowy.

2. Regulacja rzek – to działania przeciwpowodziowe tylko w teorii. Wyregulowana rzeka o wybetonowanym korycie staje się nie tylko uboga przyrodniczo, ale też traci walory krajobrazowe. Przede wszystkim jednak taka rzeka staje się groźna. Woda spływa nią szybko, po większej burzy może zalać miejscowości położone niżej. Bezpieczna rzeka to rzeka naturalna, im bardziej dzikie i zarośnięte są górskie rzeki tym mniejsze niebezpieczeństwo powodzi, bo roślinność zatrzymuje wodę w górach rozkładając jej spływ w czasie. Powinniśmy odsuwać domy od rzek, dbać o nadrzeczne lasy łęgowe a o powodziach zapomnimy.

3. Melioracje i osuszanie gruntów – problem podobny do punktu numer dwa. Polska ma małe zasoby wody a melioracje z PRL i późniejsze osuszyły wiele bagien będących swoistymi gąbkami zbierającymi wodę. Wyregulowane rzeki szybko toczą swe wody do morza a wszystko to sprawia, że wystarczają 3 tygodnie bez opadów i w całej Polsce jest susza i klęska żywiołowa. A rzeki wysychają. Odczuwają to nasze portfele gdy idziemy na zakupy. Naturalnymi rzekami woda płynie powoli, bagna, torfowiska i rozlewiska retencjonują wodę przez co niebezpieczeństwo suszy jest minimalizowane.

4. Prowadzenie gospodarki leśnej w najcenniejszych lasach – Puszcza Białowieska, Puszcza Karpacka na południowy wschodzie kraju. Wycinając drzewa w takich miejscach niszczymy to co kraj ma najcenniejszego – przyrodę którą przyjeżdżają oglądać ludzie z całego świata. Sumarycznie tracą na tym tez portfele lokalnych mieszkańców. W tym punkcie można też zawrzeć informację na temat odrzucania zdania autorytetów w aspekcie ochrony. Mamy przykład Puszczy Białowieskiej, gdzie zdanie autorytetów jest odrzucane a górę bierze fikcyjna walka z kornikiem.

5. Irracjonalny strach przed parkami narodowymi – w Polsce zaledwie 1% powierzchni kraju chronione jest jako parki narodowe. Od lat trwają bezskuteczne walki o utworzenie kolejnych bądź powiększenie obecnych. Flagowym przykładem jest teren Pogórza Przemyskiego gdzie postuluje się powstanie Turnickiego Parku Narodowego chroniącego reliktową, niezwykle cenną Puszczę Karpacką. Tereny są piękne ale biedne. Brak woli politycznej, brak zrozumienia wśród mieszkańców, naciski ze strony małych grup społecznych czerpiących zyski bądź chore przyjemności z tych terenów (leśnicy, myśliwi) sprawiają, że tocząca się od 80 lat walka o ochronę tego terenu trwa nadal. A zyskać mógłby cały obszar ze zwykłymi ludźmi na czele. Ożywienie turystyczne to jedyna szansa tego regionu na pracę i rozwój.

6. Uporczywe trzymanie się węgla – niczym kraj III świata trzymamy się paliwa, którego wydobycie jest nieopłacalne, niebezpieczne a spalanie tragiczne w skutkach. Dotujemy kopalnie miliardami złotych, kolejne miliony społeczeństwo daje na wcześniejsze emerytury górników i walkę ze smogiem. O wiele lepszym rozwiązaniem jest inwestycja w energie atomową. A ideałem na ten moment – źródła ekologiczne wspierane energią atomową.

7. Brak skutecznej i zachęcającej polityki śmieciowej – jak zachęcić do segregacji odpadów? Realnymi bonusami. Nie segregujesz śmieci – płacisz miesięcznie 20 zł za wywóz od osoby. Segregujesz? Dajesz symboliczne 2 zł. Do tego wymuszona ustawą cena foliowej siateczki – 50gr za malutką przeźroczystą, 2zł za tzw. reklamówkę. Marchewkę i ziemniaki można naprawdę dać do jednej, materiałowej siatki. Ograniczenie plastiku na rzecz szkła. Za wyrzucenie śmieci dla lasu – realne kary. 5000 – 10 000zł.

8. Wprowadzenie nakazu 5-letniej gwarancji na sprzedawany sprzęt RTV/AGD – ile rzeczy wyrzucamy po 2-3 latach bo się już psują?

9. Ograniczenia dla aut – wprowadzenie ograniczeń wjazdu do centrów miast, zwłaszcza dla samochodów z silnikami diesla, wysokie ceny za parkowanie, bonusy za korzystanie z komunikacji zbiorowej. W dużych miastach Polski na 1000 mieszkańców przypada nawet 2x więcej aut niż w dużych miastach Niemiec. Często to auta stare, w złym stanie technicznym. Wielu posiadaczy aut mogłoby się bez nich doskonale obyć, ale w Polsce nadal pokutuje duch czasów PRL, który każe sądzić, że jak mam 10-letniego Passata TDI to jestem lepszy do tego co jedzie tramwajem i czyta sobie książkę w drodze do pracy…

10. Ograniczenie liczby myśliwych – liczba myśliwych w Polsce przeraża, obecnie jest ich około 120 000. Nie przechodzą żadnych egzaminów ze znajomości przyrody, np. ptaków. Koniecznością jest: zakazanie niehumanitarnych polowań zbiorowych i polowań z nagonką. Wprowadzenie egzaminu na myśliwego dla obecnych i nowych członków kół łowieckich. Egzaminu z rozpoznawania gatunków, przede wszystkim ptaków oraz wstępnych i cyklicznych, dedykowanych badań psychologicznych. Ponadto narzucenie limitów członków na koła łowieckie, tak by liczba myśliwych na terenie kraju nie przekraczała  50 000 osób.